W kolejnym roku formacji prezentujemy nowy cykl rozważań. W powiązaniu z Rokiem Wiary obchodzonym w całym Kościele Katolickim chcemy pochylić się nad różnymi dokumentami Kościoła traktującymi o śpiewie i muzyce. Ale nie chodzi tu jedynie o suche przedstawienie ich treści, ale bardziej o zamyślenie nad tym, w jaki sposób odnoszą się one do naszego duchowego przeżywania śpiewu.

Usilnie zachęca się duszpasterzy, organistów, dyrygentów chórów kościelnych, katechetów i inne osoby odpowiedzialne za stan muzyki liturgicznej w danym kościele, by systematycznie nauczali wiernych, a zwłaszcza dzieci i młodzieży tradycyjnych i nowych śpiewów przydatnych w sprawowaniu liturgii.

(Instrukcja Episkopatu Polski o muzyce liturgicznej po Soborze Watykańskim II)

Nie tak dawno temu wybrałam się w podróż z miejscowości A do miejscowości B. W miejscowości B udałam się do pobliskiego kościoła, aby uczestniczyć w niedzielnej Eucharystii. Spotkałam tam wielu anonimowych dla mnie ludzi – panie w eleganckich garsonkach, panów z kolorowymi krawatami oraz dzieci i młodzież w najmodniejszych tego sezonu addidaskach – łączyło ich jedno: wymowne milczenie. Chociaż śpiewała miejscowa schola, chociaż uroczystego charakteru Liturgii nadawał pan organista, to pomyślałam: O tempora, o mores! Jak to możliwe, że z tak sprawnymi „organami władzy muzycznej”, śpiew podczas liturgii w tej parafii jest prawdziwą Gehenną. Wymownym spojrzeniem obrzuciłam ludzi wokół mnie. Odczułam wewnętrzne pragnienie stać się głosem wołającego na pustyni i przemówić co niektórym do rozumu. Pomimo naprawdę przyjemnej dla ucha oprawy muzycznej panie w eleganckich garsonkach, panowie z kolorowymi krawatami oraz dzieci i młodzież w najmodniejszych tego sezonu addidaskach nie włączali się we wspólny śpiew. 

Opracowując przykłady części tekstów liturgicznych, przeznaczonych do śpiewu, zwłaszcza Psałterza, specjaliści muszą zwracać uwagę na to, by przekład, zachowując zgodność z tekstem łacińskim był równocześnie odpowiedni do muzycznego opracowania, uwzględniał ducha poszczególnych języków i prawa, jakie nimi rządzą, a także charakter i odrębne właściwości różnych narodów. Muzycy, komponując nowe melodie, muszą brać pod uwagę zarówno narodową tradycję, jak i prawa rządzące muzyką sakralną. Kompetentna władza terytorialna musi więc zadbać o to, by w Komisji, która ma zlecone tłumaczenie tekstów na język ojczysty, znaleźli się specjaliści od wymienionych gałęzi wiedzy jak i od języków łacińskiego i narodowego i by od samego początku razem współpracowali.

(Instrukcja o muzyce w Świętej Liturgii „Musicam Sacram 54)

Zapewne oglądasz filmy i na pewno zwróciłeś uwagę na to, jak często tytuł oryginalny (zazwyczaj po angielsku) jest zupełnie inny niż jego polskie tłumaczenie. Mnie osobiście to zawsze zastanawia. Pewnie też kiedyś byłeś w sytuacji, że musiałeś „coś” przetłumaczyć i zastanawiałeś się nad najwłaściwszym słowem, a żadne jakoś tak nie pasowało. W tłumaczeniach często mówi się, że jest ono: „wierne nie piękne lub piękne nie wierne” i czasem niestety „coś w tym jest”.

Tradycja muzyczna całego Kościoła stanowi skarbiec nieocenionej wartości, wybijający się ponad inne sztuki, przede wszystkim przez to, że śpiew kościelny związany ze słowami jest nieodzowną oraz integralną częścią uroczystej liturgii . Kompozycja i śpiew natchnionych psalmów, często z towarzyszeniem instrumentów muzycznych, były ściśle związane już z obrzędami liturgicznymi Starego Przymierza. Kościół kontynuuje i rozwija tę tradycję: Przemawiajcie "do siebie wzajemnie w psalmach i hymnach, i pieśniach pełnych ducha, śpiewając i wysławiając Pana w waszych sercach" (Ef 5, 19). "Kto śpiewa, ten się dwa razy modli."

(KKK 1156 )

Kompozycja i śpiew natchnionych psalmów, często z towarzyszeniem instrumentów muzycznych, były ściśle związane już z obrzędami liturgicznymi Starego Przymierza. Stanowiła tradycję, bez której nie byłoby dziś tylu cudownych utworów powstałych już tysiące lat temu - nieprzemijającej, trwającej do dziś skarbnicy wspaniałych, pełnych żaru modlitw.



35. W każdym kościele powinna istnieć „schola cantorum” prowadząca i podtrzymująca śpiew wiernych. Należy także szkolić i formować kantorów – scholistów, którzy w poszczególnych przypadkach mogą zastąpić scholę, a stale powinni spełniać funkcję psałterzysty wykonywającego śpiewy międzylekcyjne.

(OWMR nr 66 67)

Śpiew wydaje się rzeczą prostą. Jednak wystarczy czasem włączyć radio, czy też posłuchać różnych dzieł na stronach internetowych z multimediami, by móc się przekonać, że ta czynność wcale nie jest taka łatwa. Dlaczego? Bo nie każdy ma odpowiednie zdolności. Ktoś na przykład powinien dużo ćwiczyć, żeby cokolwiek mu wyszło, a jednak się nie stara i myśli, że to wystarczy.

Ponieważ zawsze w czasie czynności liturgicznych należy czuwać, aby "w odpowiednim czasie zachować także pełne czci milczenie", przy odprawianiu Liturgii Godzin należy przewidzieć chwile milczenia. Można więc roztropnie i zależnie od okoliczności przerywać oficjum chwilami ciszy i skupienia, aby dać możliwość wsłuchania się w głos Ducha Świętego przemawiającego do serca, a także by osobistą modlitwę ściślej złączyć ze słowem Bożym i z oficjalną modlitwą Kościoła. Można tak czynić po każdym psalmie i odmówieniu jego antyfony, idąc w tym za wzorem naszych przodków, zwłaszcza wtedy, gdy po tej chwili milczenia odmawia się modlitwę odpowiadającą danemu psalmowi. Można również owo milczenie zachować po czytaniach krótkich lub długich, przed lub po responsorium.

Ogólne Wprowadzenie do Liturgii Godzin, pkt. 201, 202

Większość z nas na pewno zna powiedzenie „Mowa jest srebrem, a milczenie złotem”.  Wiemy też, co ono oznacza – niekiedy lepiej zachować milczenie, nawet jeśli chciałoby się coś powiedzieć. Czasami po prostu tak wypada, czasami pozwala nam to uniknąć nieprzemyślanych słów, a prawie zawsze milczenie pomaga usłyszeć i zrozumieć to, co dzieje się wokół nas. Zacytowany fragment OWLG pokazuje, że ta prawda ma zastosowanie nie tylko w codziennym życiu, ale także w Liturgii.

Głównym celem muzyki liturgicznej jest włączenie wiernych we wspólną modlitwę. Nieodłącznym fundamentem istnienia tejże muzyki jest również, jak wiemy wszyscy, chwała Boża. Śpiew i muzyka spełniają swoje funkcje tym wymowniej, im ściślej zwiążą się z czynnością liturgiczną, według trzech podstawowych kryteriów: pełne wyrazu piękno modlitwy, jednomyślne uczestniczenie zgromadzenia w przewidzianych momentach i uroczysty charakter celebracji (KKK 1157). Śpiew i muzyka nie są sztuką samą dla siebie, ale mają służyć wiernym w liturgii, w której  muzyka upatruje źródło swej największej godności i chwały. 

Muzyką liturgiczną nazywamy tę muzykę, która może być używana przy sprawowaniu kultu Bożego. Zgodnie z treścią Instrukcji Musicam Sacram powinna się ona odznaczać charakterem sakralnym oraz doskonałością formy. Celem Muzyki Liturgicznej jest "chwała Boża i uświęcenie wiernych", tak wykonawców jak i pozostałych uczestników liturgii.Do Muzyki liturgicznej zaliczamy: śpiew jednogłosowy (chorał gregoriański) i śpiew ludowy, śpiew wielogłosowy (polifonia dawna i nowsza) oraz muzykę instrumentalną. Muzyka a zwłaszcza śpiew, jest nie tylko ozdobą uroczystej liturgii, ale jest jej integralną częścią, Dlatego należy pilnie zabiegać o to, by czynności liturgiczne w miarę możliwości były odprawiane ze śpiewem, uwzględniając równocześnie podział funkcji między różne osoby. Śpiew bowiem sprzyja zjednoczeniu zgromadzonych i otwiera ich dusze na tajemnice roku liturgicznego. Dlatego też, jeżeli nie zachodzi uzasadniona przeszkoda, części przeznaczone do śpiewu z założenia, powinny być rzeczywiście śpiewane z uwzględnieniem rodzaju formy, których domaga się ich charakter.

Instrukcja Episkopatu Polski o Muzyce Liturgicznej po Soborze Watykańskim II  (8 II 1979) (3-4p.) 

Często, kiedy uczę się kolejnej nowej piosenki religijnej czy liturgicznej zastanawiam się jakie są kryteria użycia ich w Liturgii i czy mogą one być w niej użyte. Moja refleksja jest związana z tym że wydaje mi się że  zeświecczenie muzyki Liturgicznej jest obecnie coraz większe. Odwołując się do przepisów liturgicznych widzimy jasno jaka muzyka jest właśnie liturgiczną. Oto jej cechy: 

b_200_0_16777215_00_images_Rozwazania_DokumentyKosciola_LGuDominikanow.jpgBrewiarz i śpiewanie Jutrzni czy Nieszporów w naszych wspólnotach i miejscach posługi często nam muzycznym kojarzy się z kolejnym trudnym obowiązkiem. Bo przecież trzeba pamiętać melodie, przypomnieć je kantorom, pilnować tempa itp. Czasem gubimy w tym zabieganiu w pewien sposób piękno śpiewanej Liturgii Godzin. Łapiemy się nawet na kuszącej myśli, że może lepiej będzie, jeśli zaśpiewamy wszystko na recytatywie, albo po prostu odrecytujemy wyznaczoną godzinę. Bo tak łatwiej. 

OWLG (Ogólne wprowadzenie do Liturgii Godzin) natomiast przypomina nam, że śpiew ten ma płynąć raczej z głębi rozmodlonej duszy a nie być karą czy przykrym obowiązkiem. Przypomina mi się tu pewna analogia. W czasie, gdy jesteś zakochany, chce Ci się śpiewać i tańczyć i wszystko zdaje się być dobre. Tak też jest w relacji do Boga. Jeśli On mnie fascynuje, to chcę o tym śpiewać. A ponieważ często moje słowa są zbyt błahe podpieram się lirycznym tekstem psalmów i hymnów. Dekoruję tekst muzyką tak, jak miniatury zdobią księgi. Śpiewając czynię go więc bardziej swoim. To tak, jakbym śpiewał balladę ukochanej osobie. 

Początek strony