Animator muzyczny nie tylko doskonali swoje umiejętności w zakresie muzyki i zdobywa wiedzę liturgiczną. W swej posłudze potrzebuje Boga i wszystkiego, co do Boga należy. Potrzebujemy też doświadczyć Żywego Chrystusa. W paru artykułach kilka osób zechciało się tym doświadczeniem i potrzebą podzielić.
Bywa, że zastanawiamy się się czasem jaki powinien być animator muzyczny. Chcielibyśmy (piszę też trochę w imieniu innych Autorów artykułów) skupić się na jego cechach, patrząc przez pryzmat własnych doświadczeń i przygód podczas posług muzycznych na rekolekcjach, szczególnie oazach wakacyjnych.
Muzycy ćwiczą godzinami, aby później pięknie wykonać utwory tak przyjemne dla ucha. Sportowcy poddają się różnym ćwiczeniom, dietom, hartują się, by jak najwięcej z siebie dać, gdy nadejdzie czas rozgrywek. Nauczyciel, który codziennie zmaga się z niesforną klasą, znajduje siłę by dalej wykonywać swoją misję. Co ich łączy? Wytrwałość. Skąd ją wziąć? A no właśnie…
Ostatnio jestem w trakcie czytania książki o alpinistach. Myślę sobie: ile w tych ludziach pasji i zaangażowania w to co robią. Jak jest z nami? Czy potrafimy tak w pełni jak oni zmotywować swoje ciało i duszę do działania?
Pasji w swoim życiu można mieć wiele. Dla każdego posługującego w Diakonii Muzycznej w mniejszym bądź większym stopniu taką pasją jest muzyka. Skoro lubimy muzykę, to łatwiej przychodzi nam wykonywanie zadań z nią związanych: prowadzenie śpiewów, układanie pieśni na Eucharystię i nabożeństwa, czy animowanie śpiewem przy różnych zabawach. Czy wykonujemy te zadania z zaangażowaniem? A co to w ogóle znaczy?
Czytaj więcej...Posłuszeństwo... Długo zastanawiałam się, czym ono może być dla mnie osobiście? Wobec kogo tak naprawdę mam być posłuszna? Im dłużej posługuję w Diakonii Muzycznej, coraz bardziej poznaję znaczenie tego zadania, które stawia przede mną Pan Bóg.
Posłuszeństwo możemy porównać do muzyka grającego w orkiestrze. Jeśli będzie trzymał się nut, koncert na pewno się uda, sukces zostanie osiągnięty, a cel zrealizowany. Kiedy jednak instrumentalista zacznie improwizować wszystko może się posypać. Praca kompozytora zostanie zmarnowana. Tak samo jest z nami. Posłuszeństwo wobec woli Boga Ojca doprowadzi nas nie tylko do realizacji wyznaczonych nam przez Niego celów, ale i pomoże nam w stawaniu się coraz lepszymi ludźmi.
Czytaj więcej...Bycie animatorem muzycznym ma wiele różnych aspektów. Wystarczy wspomnieć, że animator na oazie letniej przygotowuje śpiewy, animuje je, uczy nieznanych pieśni i bierze aktywny udział w pogodnych wieczorach. A jakby tego było mało, musi być zawsze w gotowości, żeby coś zaśpiewać lub poprowadzić jakąś animującą zabawę. Czasem wydaje mi się, że jest taką siłaczką albo człowiekiem orkiestrą, gdy stara się „ogarnąć” to wszystko. Co więcej można obserwować jak jego „niespożyta” energia się odradza niczym mitologiczny Feniks z popiołów.
Czytaj więcej...
Mała jest pszczoła wśród latających stworzeń, lecz owoc jej ma pierwszeństwo pośród słodyczy. (Syr 11, 3).
Zazwyczaj kiedy wracam pamięcią do tych wszystkich rekolekcji, w czasie których posługiwałam jako animatorka muzyczna, podoba mi się to, co mam przed oczami. Uśmiecham się na myśl o śpiewających uczestnikach, o ich zadowolonych minach, o satysfakcji, którą daje uczenie nowych pieśni, o wspólnej modlitwie. I myślę sobie, że było super.
Czytaj więcej...
- Krótki poradnik dla niecierpliwych;)
Przypadło mi napisać kilka słów o cierpliwości w moim życiu jako życiu animatora muzycznego. W pierwszej chwili pomyślałam sobie: BANAŁ! Jestem cierpliwa, nie będę miała z tym większych problemów. W końcu bycie cierpliwym, to cecha, której każdy z nas doświadcza, jest ona w większym lub mniejszym stopniu ubogaceniem charakteru każdego człowieka. Jednak zanim dotarłam do etapu: „siadam i piszę”, „cierpliwość” krążyła sobie w moim umyśle. Okazała się zagadnieniem trudniejszym niż z początku myślałam i… co było zaskakujące, odrobinę zmieniła sposób w jaki ją postrzegałam we mnie i w otaczającym nas świecie…
Czytaj dalej...
Dość długo wydawało mi się, że posługiwanie jako Animator Muzyczny jest czymś w rodzaju powinności, którą muszę spełnić. Dostałam talent, ten talent powinnam jak najlepiej wykorzystać i nim właśnie chwalić Boga. Wszystko by się zgadzało, gdyby nie to, że służba, to coś głębszego...
Pewnie wiele razy stając przed grupą osób, którą masz nauczyć nowej pieśni, aranżacji itd. czułeś stres, strach przed tym, że coś może nie wyjść. Muszę Ci powiedzieć, że też często tak się właśnie czuję. Czasem nawet uważam, że mój talent jest dla mnie karą (nie mogłabym mniej słyszeć?) i zazdroszczę tym, którzy niekoniecznie lubują się w muzyce. Ale po chwili odkrywam znów, że jest i powinien być to mój najdoskonalszy sposób, w jaki mogę służyć.
Służba kojarzy mi się z pracą za darmo. Robię coś dla wspólnego dobra nie dostając za to żadnej zapłaty. Na szczęście moja definicja nie zgadza się z definicją Pana Boga. On jest niesamowitym pracodawcą, który płaci za (z założenia darmową) służbę? Jak?
Moja posługa w Diakonii Muzycznej trwa już 6 lat. I choć jak niektórzy mówią, już od dziecka „karmiona byłam Mozartem” to piękno muzyki i otrzymanego talentu odkrywam właśnie dzięki służbie. Bóg daje mi siłę do posługi, radość, gdy widzę jej konsekwencje, nowe pomysły muzyczne, by uczynić ją jeszcze piękniejszą. Pozwala mi rozwijać swój talent, stawia na drodze ludzi, którzy mi pomagają, a przede wszystkim uczy mnie poprzez posługę się modlić, czyli być w ciągłym kontakcie z Nim. To jest chyba najbardziej niesamowita rzecz, jakiej doświadczam. To, co kocham, Pan Bóg uczynił przedmiotem służby.
Oczywiście nie jest to proste... Nie raz podczas posługi w czasie Oazy wakacyjnej doświadczam zmęczenia, chwil zniechęcenia. W tym roku szczególnie Pan Bóg uświadomił mi, że jednak pracuję w zespole. Takiej głośności i zaangażowania w śpiew jak podczas Wigilii Zesłania Ducha Świętego nie mogłam osiągnąć przez całą Oazę. Od tego czasu wiem, że współpraca z Duchem Świętym daje naprawdę niesamowite efekty, a służba z Jego pomocą może być jeszcze piękniejsza.
Nie oczekując nic w zamian, dostaję aż nadto. Czy jest to dla mnie praca za darmo? Bynajmniej!
Animatorką muzyczną byłam już kilka razy i patrząc na moją doświadczenie w tym zakresie, odkryłam dwa rodzaje wiary. Wiarę, jako naszą wiarę w Boga, ale też wiarę w ludzi, których otrzymujemy od Niego.
W zeszłym roku na oazie wakacyjnej ksiądz poprosił mnie na koniec, żeby w następnym roku było więcej pieśni liturgicznych. Pomyślałam sobie wtedy, że jest to nie do zrobienia albo przynajmniej bardzo trudne bo przecież uczestnicy na pierwszym stopniu ONŻ nie chcą śpiewać takich pieśni i nie nauczą się ich. Ale księdzu powiedziałam – Dobrze. I rzeczywiście tak zrobiłam. Przygotowując repertuar w tym roku przewidziałam na każdą mszę jedną lub dwie pieśni bardziej liturgiczne, patrząc na to trochę sceptycznie. Nie dlatego, że mi się one nie podobały, bo ja bardzo lubię te pieśni, ale nie wierzyłam, że uczestnicy pójdą na taki układ.
Podczas pewnych śpiewów (tu nie chcę zmyślać, który to dzień, bo nie pamiętam) kiedy już uczyliśmy się kolejnej nowej pieśni tradycyjnej „młodzi” byli trochę markotni i niechętnie śpiewali. Już chciałam z niej zrezygnować, ale druga animatorka (Basia) zaczęła im tłumaczyć o co chodzi w tej pieśni. Po tym zaśpiewaliśmy jeszcze raz i wtedy zobaczyłam, że jest inaczej. Uświadomiłam sobie, że to ja zawczasu już ich oceniłam, nie wierząc w nich. Bo tym razem pieśń płynęła z ich serc, nie chcę powiedzieć, że stała się ich ulubioną pieśnią, bo wcale nie. Ale zrozumiałam, że oni potrafią i potrzebna jest im moja wiara w nich.
W tym całym zdarzeniu jest jeszcze jedna ważna rzecz. Kiedy Basia tłumaczyła o czym mówi pieśń, w mojej głowie pojawiła się bardzo głośna myśl: Pan Bóg dał mi łaskę bycia animatorem muzycznym, więc nie mogę Mu powiedzieć, że czegoś nie da się zrobić jeżeli w Niego wierzę i chcę Jemu służyć.
Wydaje mi się, że wiara w Boga i wiara w uczestników są ze sobą ściśle związane. Razem sprawiają, że Pan Bóg może czynić wielkie rzeczy w sercu drugiego człowieka, nawet przez zwykłą animatorkę muzyczną. A co niezwykłe w tym wszystkim, Chrystus przez wiarę przemienia także mnie. Pozwala mi odkryć się kolejny raz i na nowo uwierzyć, jeszcze mocniej.
Odwiedza nas 11 gości oraz 0 użytkowników.
25-27 maja - Krościenko; Centralna Oaza Matka
30 czerwca - 16 lipca - pierwszy turnus rekolekcji oazowych
18 lipca - 3 sierpnia - drugi turnus rekolekcji oazowych
4 - 20 sierpnia - trzeci turnus rekolekcji oazowych